Dziewczyny nie chcą brylantów
17 paź | Karolina Szlachcic | Tagi:911, cayenne, cayman, lipsk, offraod, porsche, turbo
Przywiozłam nie tylko parę gadżetów: kubek czapkę, czy breloczek do kluczy, nie tylko ciężkie katalogi ze specyfikacją poszczególnych modeli. Przyjechałam zakochana w sportowym warkocie silnika Porsche i pełna podziwu dla jego możliwości.
Tego samochodu nie można nie pokochać widząc go w pełnej krasie, wypuszczonego na wolność, na profesjonalnym torze testowym.
Wsiadasz do 911 GT2 i po prostu suniesz w przestrzeń, zupełnie nie myśląc o wskazówkach licznika, o tym czy jest wystarczająco wygodnie, czy nie boli kręgosłup, czy nie trzęsie ci się mózg na każdej dziurce w asfalcie. Wchodzisz w trans bycia z maszyną, wespół z maszyną nabieracie prędkości, pokonujecie zakręty, przewracacie pachołki, w uszach huczy….
Koniec jazdy jest wyjściem z tunelu do nudnego świata. Ba: 390KM, max. prędkość 329km/h, do setki rozpędza się w 3,7 sekundy…
911 Carrera 4 S – klasyka brawury i niezastąpiony przez żaden inny kształt – ciekawskie oczy świateł i łagodny tyłeczek drapnięty wyścigowym grillem.
Sylwetka drażni banalną wręcz seksualnością. Ale nie tylko wygląd, trzeba mieć jeszcze…bogate wnętrze. Model z 3,8 litrowym silnikiem posiada 261KM i przyspiesza w 4,8 sekundy do 100km/h.
Nie mowa trawa, ale wycie do księżyca z radości. Emocje wznieca zorganizowany wśród uczestników mini sparing, tzw. ?czasówki’. Duże dzieci, wśród prawdziwych zabawek, zaproszone przez Świętego Mikołaja mogą psuć do woli, wciskać, dotykać, szaleć….Porsche – kłaniać się mu i marzyć o nim.
Ciężko myśleć, że modele testowe, które dano nam do rąk, za jakiś czas pójdą na przemiał w fabryce. Jeszcze dobre, jeszcze żywe, jeszcze piękne i drapieżne. No cóż, procedury.
Marzę o kieszeni niewidce, którą wypełniłabym oczywiście, śliczną brązowo – czekoladową Carrerą 911 Targa 4s - ma się rozumieć.
Dziewczyny nie chcą brylantów. Po co bezużyteczny pierścionek, skoro są takie jeżdżące cudeńka. Panowie weźcie to sobie do serca. A Paniom życzę więcej wyobraźni.
Nawiązanie do klejnotu, nie zrodziło się znikąd. Główny budynek w Siedzibie Porsche w Lipsku ma kształt stożkowo oszlifowanego brylantu, to takie oczywiste. Ze szczytu oszklonej konstrukcji można doskonale obserwować co dzieje się na rozległych torach, gdzie zawodowi kierowcy, jak i zaproszeni goście, gonią wiatr.
Spektrum doświadczania marki Porsche w zupełności zaspakaja każdy głód na dodatkową dawkę adrenaliny. Ale główną atrakcją w tej fabryce jest Porsche-SUV czyli Cayenne.
Tu się go produkuje. Precyzyjnie, w sterylnej i niesamowicie uporządkowanej hali, montowany jest ten bękart – dla niektórych, a dla innych spełnienie marzeń. Zauważmy, to wygodny i wystarczająco terenowy, bardzo szybki (max. 275 km/h, do 100km/h w 5.1 sek. i 360KM) trzytonowy tygrys. Ja go kocham i niech się chowają konkurenci:
- ?bezjajeczny” i nieciekawy (jak to Volkswagen) Touareg
- tragiczne i nie zawsze dające sobie radę z trudną nawierzchnią, Volvo XC90
- Audi Q7, przepraszam, zupełnie nie w moim typie i zanim zrobili ośmiocylindrowy silnik V8, podobno miało wiele problemów, teraz zobaczymy.
- Lexus RX 400h, to dostojna pani do sklepu, w trasę i na leśną dróżkę, ale czy wzbudza jakieś emocje…
- Mercedes ML, a już zwłaszcza GL to paskudztwo dla żon rosyjskich dyplomatów, poza tym słyszałam wiele historii o awaryjności tak luksusowego przecież GL.
- Range Rover, no dobrze, to klasyka – ponadczasowy wóz, bardzo terenowy, a do tego lordowski, ale przy osiągach prędkości Porsche kładzie się i piszczy. A ja wolę dynamiczną jazdę, niż taplanie się w błotku. Jeśli już, to do takiej zabawy bez wyrzutów sumienia wybrałabym Defendera.
Na kilkunastohektarowym byłym poligonie wojskowym, pośród dziko pasących się koni, mechaniczni naśladowcy ich siły, piękna i niezależności, zmagają się z najwymyślniejszymi przeszkodami. Wjeżdżanie na prawie pionową ścianę robi niesamowite wrażenie. Jadąc wolno po trudnym i zmiennym terenie, niemalże czujemy jak samochód ?odczytuje” podłoże i dostosowuje swoje parametry by się z nim zmierzyć.
Auto radzi sobie świetnie dzięki funkcji PSM(Porsche Stability Management), ten układ wspomaga kierowcę w ekstremalnych warunkach jazdy. Czujniki monitorują zadany kierunek jazdy, prędkość, prędkość obrotową (wokół osi pionowej) i przyspieszenie boczne pojazdu. Na podstawie tych danych system wyznacza rzeczywisty kierunek ruchu. Jeśli pojazd zaczyna zachowywać się podsterownie lub nadsterownie, PSM rozpoczyna przyhamowywanie poszczególnych kół, aby osiągnąć zachowanie neutralne.
Połknęłam Porschaka, złapałam się na zarzuconą przynętę jak rybka – oczywiście. Ale swoją drogą w Porsche czuję się jak ryba w wodzie, znaczy świetnie. Absolutnie NIE: oszukana, ani naiwna czy uległa. Mając w rekach kierownicę takiej maszyny, jestem twardą babką i która wie czego chce i to dostaje.













paź 19 at 14:47
Czesc, do Twojego Karolina opisu przyczepiać się nie mogę, bo jest fajny.
Ale przyczepie się do Porsche. Nie jestem fanem tej marki. Hmmm, przecież to nie jestem fanem żadnej sportowej marki.
Dla mnie jeżdzenie takim Porsche, Ferrari czy Lambo (nie ma znaczenia czy to 911, Enzo czy Gallardo itd.) to jest lans, bo wszyscy Cie od razu na ulicy zauważą
Ja wolę mieć 380KM w niepozornym kombi, które nikomu nie rzuca się w oczy. Chodzi mi o rewelacyjne Audi RS4 B5 z lat 1999 – 2001. 4.9 sekundy do setki to wynik na poziomie Porsche czy Ferrari, ale praktycznie nikt na ulicy się nie domyśli jaki potencjał drzemie w tym aucie. To taki cichy zabójca.
Ps. Masz moze wiecej zdjęc tej rozciętej 911 w duzej rozdzielczości? Jesli tak to prosiłbym o info. Dzieki.
maj 25 at 22:54
a ja cie uczyłem jezdzic hahahahah jesu jaki swiat jest porąbany a teraz ty w porsche