Once Alfa – always Alfa
09 lis | Jakub Halcewicz-Pleskaczewski | Tagi:156, alfa, Alfa Romeo, brera, mito
Gdy zapytałem kolegę, ilustratora z redakcji, w której pracuję, jaki ma samochód, skoro się tak cieszy na myśl o nim, odpowiedział tylko: - Są samochody, i są Alfa Romeo.
Dopiero po kilku dniach siedzieliśmy razem w jego Alfie Brera. A później wypróbowaliśmy Alfę MiTo.
Przeczytałem, że Brera dostępna jest z dwoma rodzajami silników benzynowych: 2,2 i 3,2 l. Jedziemy tą pierwszą. Podobno odgłosy, które wydaje silnik mocniejszej wersji, to wręcz orkiestra symfoniczna, ale Brera 2,2 l. daje koncerty bez żadnych kompleksów. Gdy jedzie się nią po raz pierwszy, włączenie radia urasta do grzechu ciężkiego. Samochód jest dobrze pomyślany, niby miejski, ale sportowy, z klasą, daje dużo radości. Radość ma oczywiście swoją cenę, więc efekty dźwiękowe wymagają tankowania.
Jeśli chcesz zaoszczędzić, przesiądź się w MiTo. Bardziej zaokrąglona, wesoła z wyglądu, rusza się jednak jak stara szafa babci. Przy Brerze to ciężarówka. Zwłaszcza, że wyjechaliśmy na ulice wersją z silnikiem 1,6 diesel. MiTo ma pewne zalety. Np. możliwość wyboru jednego z trzech trybów jazdy, normalnego, dynamicznego i na każdą pogodę. Albo to, że w miarę zwiększania prędkości jazdy, zmniejsza się czułość kierownicy (przy wolnej jeździe lekkie kręcenie powoduje gwałtowny ruch w jedną czy drugą stronę). MiTo jest dużo tańsza. To miejski samochód. W naszej wersji sportowy charakter dało się dostrzec głównie w estetyce samochodu. Brzmienie silnika to zupełnie nie to. Ale na 2010 rok szykuje się wersja GTA z 230 końmi. Poczekamy, zobaczymy. A ślina cieknie na samą myśl.
Dlaczego o tym piszę w swoim cyklu zmierzającym do wyboru samochodu i szczęśliwego, miejmy nadzieję, zakupu? Znajomy szczęśliwy posiadacz Brery powiedział mi, że to jest tak: once Alfa – always Alfa. Sam jeździł poprzednio Alfą 156 Sportwagon. Może więc dać ?156″ szansę? W komentarzach do ostatniego mojego wpisu tylik mówił: ?raczej nie będzie Cię stać na utrzymanie tej włoskiej ślicznotki w pełnej sprawności. Bo chyba słyszałeś, ze te Alfy są baaaardzo kapryśne. A koszty serwisowe raczej są wysokie”. Powszechnie wiadomo jednak, że miłość wymaga poświęceń. Jak widać, Alfy się kocha albo rzuca. A zakochać się bardzo łatwo.
Przeczytaj więcej:
Kupuję samochód. 7 modeli, którymi chciałbym jeździć





lis 22 at 02:41
Brera – piękna
Alfy to naogół piękne samochody, ale o ich kosztach utrzymania lub zawodności słyszał chyba każdy.
MiTo – to jest brzydkie. Bez chwili zastanowienia wybrałbym w porównaniu Fiata 500 albo.. cokolwiek innego.. Toyotę Aygo?? Tylko nie MiTo…
lis 22 at 20:06
Jeśli chodzi o koszty i psucie się, faktycznie można często usłyszeć. Ale to się wlecze jak stereotyp, raczej nie słyszę narzekań właścicieli.
Co oczywiście nie znaczy, że od razu nie wierzę, że samochody mogą być awaryjne.
lip 24 at 09:24
Jestem posiadaczem 147.
Początkowo śmiałem się kawału w którym mówi, się że kierowcy Alfa Romeo nie pozdrawiają się, gdyż rano widzieli się w warsztacie….Zdębiałem jak w serwisie spotkałem poprzedniego właściciel mojej włoszki, który teraz jeździ 159.