Tata Nano – Mikroskopijne taksówki
28 lip | Mateusz Durmaj | Tagi:baleron, beczka, E-klasa, Indie, miasto, nano, okular, okularnik, riksza, taksówka, taryfa, tata, taxi
W Polsce najpopularniejszymi taksówkarskimi samochodami są Mercedesy, głównie E-klasy, czyli popularne „balerony” i „okularniki”. Korporacje od dawna starają się w ten sposób przyciągnąć klienta prestiżem marki oferowanych aut oraz komfortem jazdy. Silniki diesla już za czasów „beczki” zyskały miano niezawodnych i ekonomicznych, co jest kolejnym argumentem przemawiającym za wyborem akurat Mercedesa jako pojazd do świadczenia usług transportowych. Ciekawa alternatywa przychodzi z Indii.
W tamtej części świata trwa w najlepsze boom na znaną już chyba każdemu, z racji najniższych kosztów produkcji, Tatę Nano. Malutki, tani samochód okazuje się być nie tylko hitem sprzedaży wśród prywatnych nabywców. Poważne zainteresowanie tymi ?maluchami” wykazali przedsiębiorcy prowadzący indyjskie korporacje taksówkarskie. W obliczu przeładowanych ludźmi autobusów krążących po Indiach, pomysł wypuszczenia floty taksówkarskich Nano wydaje się być żyłą złota. W tym prężnie rozwijającym się kraju, na pewno znajdą się chętni na bardziej komfortowe warunki podróżowania. Małolitrażowa Tata może stać się realnym pomostem między luksusową limuzyną a rikszą.
Z taksówek zazwyczaj korzystają pojedyncze osoby i nie potrzeba tak dużych gablot jak E-klasa, aby w przyzwoitym standardzie przewieźć pasażerów z punktu A do punktu B. Wystarczy spojrzeć na polskich taksówkarzy w Mercedesach. Mimo, że ich samochody wyposażone są w klimatyzację, w większości i tak nie jest włączana z powodu oszczędności. Serwis niemieckich sedanów jest na pewno droższy niż małej Taty, a dodatkowo mniejsze autko lepiej spisuje się w miejskiej dżungli. Tańsze w zakupie oraz eksploatacji Nano szybko zwróci się nabywcy. Może warto postawić pytanie czy nie czas najwyższy, aby również polskie korporacje taksówkarskie zainteresowały się wymianą kosztownych Mercedesów na przyjazne miastu Taty?
Taka decyzja mogłaby być jednak nie do końca korzystna. Wszystko zależy głównie od uwarunkowań miast, po których mają się poruszać taksówki. W zatłoczonych Indiach, gdzie w godzinach szczytu korki znacznie przewyższają np. warszawskie, nie ma większego znaczenia, czy siedzi się w spartańskiej Tacie, czy też w samochodzie klasy średniej o nie najgorszych osiągach. Wtedy o czasie przejazdu nie decyduje moc, a spryt kierowcy. W Polskich realiach jednak małe serce Taty może okazać się niewystarczające, w efekcie czego Nano będzie zbyt wolne do jazdy po luźnych ulicach.
Inna sprawa to opłacalność zakupu Taty z myślą o dużych przebiegach. Taksówkarskie Mercedesy nierzadko przekraczają milion kilometrów przebiegu bez poważniejszych awarii, natomiast Tata Nano raczej nie dotrwa nawet do ? takiego wyniku i z punktu widzenia opłacalności konieczna będzie zmiana samochodu na nowy. Jedynym ratunkiem jest korzystny kontrakt leasingowy przewidujący częste wymiany aut.
Ostatnim problemem, z którym Tata Nano z napisem TAXI na dachu może się spotkać na polskich drogach, jest nastawienie klientów. Po tylu latach jazdy Mercedesami lub innymi wygodnymi i prestiżowymi samochodami, Polakom ciężko byłoby przyzwyczaić się do mało wygodnych wozidełek. Koronnym argumentem wydaje się być jak zwykle pieniądz. Jeśli przejazdy taksówkami rodem z Indii mogłyby być tańsze, cieszyłyby się na pewno dużym powodzeniem wśród mniej zamożnych mieszkańców dużych miast. Szczególnie tym, którym bardziej niż na prestiżu i wygodzie zależy na bezpiecznym, sprawnym i niedrogim transporcie.





lip 28 at 15:40
To prawda, że z natury wygodnickich i marudnych Polaków do Taty mogą przekonać jedynie względy finansowe. Inaczej się nie uda. Ale nie wydaje mi się żeby się przyjęło. W ogóle te Taty to taka troche ch–nia jest…
sie 06 at 23:34
Nie sądzę, żeby u nas Taty mogłyby rozwinąć skrzydła jako taryfy. Polacy wolą Merce.
lis 18 at 11:11
Niestety u nas nie bedzie takich taksowek i w ogóle samochodów. Dealer Tata wycofał się z Polski…