Renault Laguna Coupe 3,5 V6 oraz 3,0 DCI – francuska bagietka na 4 kołach
08 wrz | Michał Nędziak | Tagi:aston, coupe, dci, diesel, francja, laguna, renault, V6

Najmocniejsza wersja Renault Laguny Coupe ochrzczonej przez dziennikarzy „Astonem dla ubogich” zarówno w wersji z silnikiem benzynowym, jak i turbodieslem jest niezwykle interesującą propozycją. Przetestowaliśmy dla Was kolejne dwie odmiany silnikowe tego auta, tym razem – dwie najmocniejsze.
Nie kocham cię Francjo!
Mam takie wspomnienie. Jak miałem 10 lat, codziennie przeglądałem encyklopedię świata. Ponad 1000 stron zawalonych obrazkami i hasłami doprowadzało mnie do szału, ale chęć znajdowania ?fajnych rzeczy? była nie do pokonania. Od przewracania stron bolały czasami palce. Gwoli wyjaśnienia słowa „fajnych” w kontekście i rozumieniu 10 latka - mam tu na myśli słowa, hasła i obrazki które były naj? W tym wypadku najlepsze czy najciekawsze. Pamiętam, że wertując codziennie po parę razy to samo , zapamiętywałem wybrane strony na których znajdowały się opisy moich ulubionych haseł. Moja wiedza rosła. Zacząłem być bardzo pewnym siebie małolatem, bo skoro moi rówieśnicy nie mieli pojęcia o czym mówię, a dziewczyny w podstawówce ze starszych klas zagadywały mnie na korytarzu, to świadczyło to o jednym ? dobrze było wiedzieć więcej niż inni. Właśnie wtedy ,gdy osiągnąłem już szkolny szczyt popularności nadszedł cios w plecy. Podczas jednej ze standardowych popisówek wiedzy na lekcji geografii nauczyciel zadał pytanie:
Jak nazywa się najwyższa budowla w Paryżu?
Cała klasa milczała a wzrok wszystkich skierował się ku mojej osobie. W tym momencie nastąpiło apogeum mojego strachu. Tym razem nie wyrywałem się do odpowiedzi, siedziałem cicho zalany zimnym potem licząc na cud, ponieważ nie znałem odpowiedzi na to pytanie. Oczywiście zostałem wezwany do odpowiedzi, a jej brakiem doprowadziłem do swojej intelektualnej autodestrukcji i porażki w oczach wszystkich…
Wieża Eiffela. To hasło tak bardzo zapadło mi w pamięć, że po dziś dzień myśląc o Francji dostaje ciarek na skórze. Dlatego, gdy w moje posiadanie wpadł kluczyk do nowej najmocniejszej Laguny coupe od razu przypomniała mi się historyjka z dzieciństwa, co nie nastrajało mnie optymistycznie. No właśnie, skoro już napisałem kluczyk to od razu szybkie sprostowanie. W tym aucie zapłonem zarządza karta z identyfikatorem użytkownika, co oznacza, że wystarczy mieć ją przy sobie by auto otworzyć, zamknąć czy uruchomić. Czy jest to rozwiązanie godne naśladowania ? Niekoniecznie zważywszy na to, jak łatwo ją zgubić i choć jest funkcjonalna to wygląda mało ciekawie.
Laguną na lagunę?
Na pewno nie, ale trzeba przyznać ,że nowy produkt francuskich inżynierów na drodze wygląda dobrze. Linia Laguny coupe może się podobać, dzięki odważnej stylistyce nadwozia – mocnym kreski stylistów nie oszczędziły żadnego z fragmentó nadwozia.
Stylistycznie ten samochód cieszy oko, a że jestem raczej wybredny w tej kwestii dam lagunie 8/10 punktów. Dlaczego nie max ? A no, dlatego że stylistycznie przednia i tylna część auta została zbudowana jakby na zasadzie kontrastu. Przód auta z ogromnymi światłami i równie wytwornym grillem przypomina ?buźkę? sympatycznego Kermita z Ulicy Sezamkowej, a tył natomiast? zaskakuje. To francuskie puzdereczko na czterech kółkach szybko rozjaśnia umysły i wówczas na myśl podobieństwa pojawia się zaraz? Aston Martin. Niektórzy być może popukają się w głowę i krzykną, by czasem brytyjskiego arystokraty w żaden sposób nie stawiać obok francuskiego żabojada. Niestety taka jest rzeczywistość – konstrukcja tyłu i ostre krawędzie tylnych lamp do złudzenia mogą przypominać te z DB7, czy nawet DB9 .Szkoda tylko, że to Francuzi nie byli pierwsi.




Czy z tego powodu mam płakać? Zdecydowanie nie bowiem jest to tak naprawdę chyba pierwsza ?renówka?, która na drodze skupia wzrok innych kierowców. A fakt ,że Laguna coupe to przyzwoita ?bulwarówka? i można się nią pokazać wszędzie podwaja tylko doznania estetyczne.
?Pop the hood- czyli co pod maską?
Szczerze? Jeśli dobrze pamiętam, to Francuzi chyba nigdy nie słynęli z udanych konstrukcji silnikowych. Może właśnie dlatego tak ochoczo przejęli Nissana i korzystają z jego rozwiązań technicznych. Kupując Lagunę coupe możemy naprawdę przebierać w jednostkach napędowych, dzięki czemu na pewno dobierzemy odpowiednią ilości koni mechanicznych do naszych potrzeb. W całej ofercie silników Laguny Coupe na szczególną uwagę wg mnie zasługują tu dwie najmocniejsze ?motorownie?. Jako, że szczęście uśmiechnęło się do mnie dwukrotnie, miałem okazje testować oba modele zarówno z najmocniejszym turbodieslem jak i wolnossącą benzyną .
Na pierwszy ogień poszła wersja benzynowa z widlastą szóstką o pojemności 3.5 litra. 240 km rozwijane jest bardzo płynie, a wysoki moment obrotowy dostępny jest już od dolnej granicy obrotów. To auto jest na prawdę szybkie. Niestety by nacieszyć uszy dźwiękami tego motoru musimy kręcić go wysoko, co niestety powoduje szybkie opadanie wskazówki poziomu paliwa. Ta jednostka napędowa naprawdę radzi sobie z autem dobrze, jednak nie ma róży bez kolców. Bolączką okazuje się skrzynia biegów, która w trybie automatycznym bardzo opóźnia przełożenia, a tym samym frajdę z jazdy. Ratować możemy się co prawda przestaiwniem jej w tryb sekwencyjny, co poprawia nieco dynamikę wybierania biegów, jednak osobiście wolałbym tu np. 6 stopniową skrzynie manualną. W tym wydaniu auto jest idealnym bulwarowcem, do robienia wrażenia wyglądem, dźwikiem, klimatem.
Najmocniejszy diesel to już zupełnie inna bajka. On jest stworzony dla tych, którzy nie chcą tracić nic na dynamice, ale zarazem ważne jest dla nich nieduże zużycie paliwa. 3 litrowa jednostka wysokoprężna Dci o mocy 235 km generuje 450 Nm momentu obrotowego. Turbosprężarka o zmiennej geometrii łopatek chłodzonych cieczą ma zapobiec często spotykanej turbo dziurze. Inżynierowie długo pracowali nad tym, by kultura pracy tego diesla była na jak najwyższym poziomie. Mógłbym was w tym momencie zasypać tysiącami zwrotów i haseł opisujących samą budowę tego niezwykle nowoczesnego i zaawansowanego silnika? Tyko po co? Przecież najważniejsze jest jak się sprawuje w codziennej eksploatacji. Auto z tym silnikiem wydaje się nieco zrywniejsze ale jest to zapewne spowodowane wyższym momentem obrotowym w stosunku do benzyniaka. Turbodziura jest nieodczuwalna, ale zastosowanie tej samej skrzyni biegów po raz kolejny powoduje grymas na twarzy. Zużycie paliwa jest bardzo rozsądne i jeżdżąc w trybie mieszanym komputer nie powinien pokazać więcej niż 11l /100 km. Zdecydowanym minusem tego silnika jest jego mało rasowy dźwięk. W końcu to diesel… Na szczęście ?chłopcy? od wygłuszania Laguny coupe stanęli na wysokości zadania i siedząc w środku w dobrze skrojonym skórzanym fotelu zapominamy o jakichkolwiek niepokojących odgłosach pracującego pod maską ropniaka. Zapominamy, jeśli na pokładzie mamy dostępny za dopłatą system audio Bose, który sporo kosztuje, ale uwierzcie ,że warto w niego zainwestować.
?Jest przytulnie?
Skoro usiedliśmy już w środku auta, warto nadmienić tu dość jedną istotną rzecz. Długa jak francuska bagietka Laguna coupe oferuje zaskakująco dużo miejsca dla pasażerów tylnej kanapy. Jadąc tym autem w 4 dorosłe osoby żaden z pasażerów nie odczuwał dyskomfortu. Brawo! Już dawno żadne coupe nie było tak wygodne.

Wyposażenie auta może być skonfigurowane w wielu wariantach, więc w zależności od zasobności naszego portfela Laguna coupe w topowej specyfikacji może wyglądać niczym luksusowy apartament. Podgrzewane fotele z elektryczną regulacją i pamięcią czy lampy biksenonowe, to tylko niektóre z możliwych do nabyciaa elementów podnoszących bezpieczeństwo i komfort podróżowania.
The End
Francuski generał Charles de Gaulle powiedział kiedyś: ?Francja przegrała bitwę, ale Francja nie przegrała wojny.” Renault Laguna coupe walczy dzielnie w segmencie aut klasy coupe, posiadając wiele atrybutów i rozwiązań technicznych niespotykanych dotąd w innych modelach francuskiego producenta. Przede wszystkim jest to samochód, który ma swój własny niepowtarzalny styl, a wszechobecne wytykanie go palcami na ulicy tylko utwierdza mnie w przekonaniu o jego niepowtarzalności.
fot. Alicja Porzezińska, Michał Nędziak




wrz 19 at 08:57
Te tylne światła mi Astona przypominają. Ogólnie ma bardzo fajną bryłę. Według mnie to świetna maszyna, warta uwagi. I rzeczywiście – robi świetne wrażenie na ulicy.
mar 01 at 16:09
Francuzi nigdy nie słyneli z dobrych konstrukcji silnikowych? Nic bardziej błędnego. Benzyniaki Renault zawsze były w czołówce, szczególnie od 1998 roku kiedy pojawiła się cała gama jednostek 16v na które złego słowa powiedzieć nie można, podobnie jak na diesle Dti i Dci. A Renault Sport? dwulitrowe jednostki w clio i megane RS? To nie jest zreszta tak ze chodzi tylko o nie: pod koniec lat 80 i na poczatku 90 było Renault 5 1.4 turbo, Clio 1.8 i 2.0 Williams i te auta wymiatały w swoich klasach. A że z Polsce smigały w tym czasie co najwyżej golfy gti po dzwonie to nic dziwnego że potem pamięć Polaka o silnikach taka a nie inna.
paź 01 at 13:29
A te tylne skretne koła??? Ja jechałem tym autem i to jest inna bajka prowadzenia – mozna sie usmiac do woli skrecając ostro z duż prędkością. 4WS – o to w tym aucie chodzi!!!!!!!!